Marzenia to jedna z najwspanialszych rzeczy które możemy mieć. Realizując je, wzbogacamy w rzeczywistości siebie samych. Moim wielkim marzeniem, aż do niedawna, było dotrzeć w góry Hoggar.
Algiera to największy kraj Afryki. Ponad 90% jej powierzchni zajmuje Sahara, i jest to Sahara z najwyższej półki, najciekawsza, niesamowita, pociągająca. Już nie mówię tylko o jej powierzchni, bo pustynia jest tam rzędy wielkości większa od tej znanej chociażby z Maroko. Algierska Sahara skrywa tak niesamowite miejsca jak góry Hoggar, płaskowyż i kaniony Tassili Ajjer, czerwone piaski Tadrart Rouge…
Znałem je z obrazków z pierwszych rajdów Dakar. Wyobrażałem sobie czytając relacje Chrissa Scotta. Są to wszystko miejsca o których marzyłem, ale przez wiele lat bez przekonania, bez możliwości nawet planowania podroży w ich kierunku. To dlatego że Algieria stała się miejscem bardzo niebezpiecznym, masowe ataki oraz porwania turystów które rozpoczęły się na początku wieku, a miały swoje apogeum w 2013r, tak naprawdę nigdy się nie skończyły. Z tego względu strumień overlanderów w Algierii wyschnął prawie do zera, uzyskanie wizy stało się wpierw niemożliwe a potem bardzo trudne, ruch w kraju pozostał właściwie tylko w formie zorganizowanych przejazdów ubezpieczanych przez guidów oraz żandarmerię.
Przygotowania zajęły mi ponad rok, po drodze były niepowodzenia, ale na końcu czekała nagroda - wiza do Algierii. Wspomogłem swoje szczęście z całych sił, przygotowując się skrupulatnie, zarówno w kontekście tracka jak też zwiększania swoich szans na podróż na własnych zasadach, bez eskorty oraz przewodnika. Zostało mi już tylko sprawdzić - jak to moje marzenie zasmakuje?
Uprzedzając fakty - znakomicie. Zrealizowaliśmy plan w całości. Wrzucam teraz tylko 12 zdjęć, to akurat tyle ile potrzeba aby zdradzić chociaż minimalnie jak wyglądała nasza podróż po tym wspaniałym miejscu na świecie. Niedługo zacznę publikację większej ilości informacji w formie relacji.
Tymczasem, przed Wami Algieria, czarująca, niedostępna, trudna i jednocześnie przyjazna, o wielu twarzach. Miejsce, w którym poczułem jak smakuje wolność.











Leave a comment