Pomiędzy północnym wybrzeżem a chottami w centrum Tunezji, rozpościera się takie miejsce, gdzie chyba nikt nie jeździ. Są tam liczne łańcuchy skalistych gór, a woda wyrzeźbiła w nich piękne i liczne kaniony. Jest już znacznie mniej zielono, dominują za to sztuczne uprawy, są wszędzie gdzie tylko jest płasko. Pomiędzy nimi wije się gęsta sieć piaszczystych dróżek, których ogrodzenie dzielnie zdobią szpalery opuncji.
Czujecie? Piaszczyste wąskie dróżki, pełne kolein i zakrętów, a kiedy twoja trajektoria nie pokryje się dostatecznie dokładnie z pasem wyznaczonym przez drogę to czekają cię kaktusy… jest pierwsza krew, ale to trening przed tym co czeka nas za kilka dni :-)
Tunezja kroczy śladem cywilizacji, dlatego niestety praktycznie wszystkie główne drogi są już asfaltowe. Jak wiadomo asfalt to kolejne brzydkie słowo, w naszym wykwintnym towarzystwie można go użyć jedynie warunkowo, koniecznie dodając do tego, że jest go maksymalnie 10%... Teren którym jedziemy to często stare trakty, rzadko używane, które momentami są oberwane. Na całe szczęście takie oblicze Tunezji jest nadal żywe!
Track: https://loc.wiki/t/243158731?wa=sc































Leave a comment