Wypady zaczynające się już w Piątek pozwalają wycisnąć absolutnego maksa z weekendu. Tym razem postanowiliśmy udać się w kierunku Włocławka. Gostyńsko-Włocławski Park Krajobrazowy to miejsce do którego ciągnęło mnie od dawna, no to w końcu! Tylko że co zrobić po drodze, wszystko na północ od domu jest już tak przez nas zjeżdżone, że znam chyba każdą szutrówkę. Podszedłem więc do tematu trochę inaczej, poprowadziłem track w takich miejscach, gdzie nie miałem jeszcze nagrań. Na pierwszy rzut oka nuuuda, nic ciekawego, pewnie same nudne szare pola i farmy. Nic bardziej mylnego, okazało się że mimowolnie odkryliśmy perełki województwa Łódzkiego, odwiedziliśmy też moje ulubione miejsca na Jurze (pozdrowienia góro Biakło!), ale niektóre z trochę innej perspektywy niż zazwyczaj. Rozczarowały mnie tereny bezpośrednio przed Włocławkiem, zamiast szutrów, wszędzie cienkie niteczki asfaltu, wielka szkoda, totalne zanieczyszczenie wizualne.
Ciekawostka, na powrocie, gdzieś w polach na północ od Łodzi jechaliśmy w najprawdziwszej zamieci piaskowej. Afryka nie wychodzi z człowieka, ale to że takie rzeczy spotykają nas już w Polsce jest nieco niepokojące. W domu sprawdziłem, stan nawodnienia gleb w naszym kraju odpowiada obecnie stepom Algierii. W ten sposób pustynie środkowej Polski o których kiedyś pisałem rzeczywiście niebawem mogą wyjrzeć na powierzchnie spod fascynującej kołderki chrobotków…






















Leave a comment